niedziela, 28 grudnia 2014

Rozdział III - ''Poznajmy prawdę''

Kolejny rozdział ^^ Napiszcie mi, czy wolicie bardziej zboczoną historię, czy bardziej miłosną? :3 Piszcie też, czy Wam się podoba i co można zmienić. Jestem nowicjuszką w pisaniu opowiadań więc jestem otwarta na opinie.

Opowiedz mi o sobie,
Wtedy ja powiem Tobie
O tajnikach mego życia,
Aż do serca mego skrycia.

       Saito z trudem przyprowadził Ookawę do domu. Położył go na łóżku i zaczął opatrywać mu rany. Był już wieczór, więc gdy skończył, wstał i zmierzał w kierunku tej niewygodnej kanapy.

-Dobranoc - powiedział Saito.
-Czekaj, śpij obok mnie - rzekł wyczerpany Ookawa.
-Nie, jeszcze Twoje rany się pogłębią.
-Rana w sercu jest gorsza niż ta na ciele.
-... No dobrze - uległ
-Tak się ciesze - cicho wyszeptał

      Gdy Saito położył się obok niego, ten mocno się do niego przytulił.

-Rano... Opowiem Ci o wszystkim - powiedział Ookawa, po czym zapadł w głęboki sen.

       Saito zastanawiał się nad tym, co go spotkało. Spojrzał zastanawiającym wzrokiem na śpiącego przyjaciela. Delikatnie pogłaskał go po głowie i pocałował w policzek. Po chwili również zasnął i śnił o aniołach.
       Rano Saito obudził się, wciąż czując przy sobie wtulonego Ookawę, który nadal spał. /cała sytuacja wskazywała na to, że jak wstanie z łóżka, obudzi anioła, więc leżał i czekał. Ookawa śpiąc oddychał cicho i spokojnie. Skrzydła nadal nie zniknęły. Zaczął coś szeptać. Saito nie słyszał imienia, ale zrozumiał resztę - ''Kocham Cię''. Chwilę później poczuł czyjeś wargi na swoim policzku, mogło to świadczyć o tym, że w końcu się obudził. Saito delikatnie odwzajemnił jego przywitanie. Obaj jeszcze chwile leżeli.

-Jestem aniołem.
-Hm?
-Znamy się, ponieważ od czasu Twoich narodzin jestem Twoim aniołem stróżem. Obecnie źle się dzieje na tym świecie, dlatego Rada Anielska chciała, bym nawiązał z Tobą bezpośredni kontakt korzystając z mojej ludzkiej postaci. Sam nie wiem, co dokładnie mam Ci powiedzieć, więc pytaj śmiało.
-Okej. Hm... Czemu Twoje skrzydła nie znikają?
-Będę mógł je odwołać dopiero, gdy się w pełni zregenerują. Mogę je dobrowolnie przywołać w każdej chwili.
-Kim był ten, który nas wczoraj zaatakował?
-Sakuma Toshiyuki, jest jednym z 5 głównych generałów Świata Podziemnego, należącego do demonów.
-A.. ty go wczoraj...
-Nie, tak łatwo nie da się go zabić. Wciąż może Ci coś zrobić. Ale nie bój się, ochronię Cię. Nawet za cenę mojego życia - pocałował go w rękę.
-Czyli, możesz być przy mnie jako prawowity człowiek?
-Niezupełnie. Anioły maj,a zakaz łączenia się z ludźmi.
-W jakim sensie?
-W każdym, jaki jest możliwy - wydusił Ookawa

Oboje przez chwilę siedzieli w ciszy i wymienili porozumiewawcze spojrzenia. Napięcie powoli rosło. Oboje byli przerażeni.

-Ale nie przejmuj się, dla Ciebie złamię każdą zasadę. Nawet, gdybym miał zostać się upadłym aniołem - przytulił go
-Ookawa... - jego oczy jasno zabłysły
-A teraz... Skoro złączyłeś nas więzami krwi, powinieneś wziąć za to odpowiedzialność - uśmiechnął się

Ookawa włożył rękę pod bluzkę Saito, który pisnął czując zimno. Głośny dźwięk ustał, gdy anioł zaczął go namiętnie całować. Seme tak się wczuł, że chłopiec zemdlał z niedotlenienia. Aniołek nie mógł uwierzyć w to, co zobaczył. Postanowił to wykorzystać. Najlepszym sposobem na wyciągnięcie kogoś z zasłabnięcia, to uniesienie jego nóg i rąk do góry. Ookawa korzystając z tej wiedzy zdjął Saito spodnie, pochylił się nad nim i zahaczył jego ręce wokół swojej szyi. Założył jego nogi na swoje biodra i poczekał, aż się ocknie. Minęło parę sekund i Saito ujrzał rozmazaną twarz Ookawy. Po chwili zorientował się, co się dzieje. Saito poczuł jak coś w niego wchodzi. Nie bolało go, wręcz przeciwnie, podobało mu się.
Ookawa Katsunori
ur. 29 czerwca 1998
18 lat
Ulubiony kolor: Zielony
Student
Krew: A Rh +
58,7 kg
1,85 m

wtorek, 9 grudnia 2014

Rozdział II - ''I wszystko jasne''

Zrobiłam reupload tego rozdziału, gdyż zauważyłam, że na tekście jest miejsce na komentarze. Już wszystko w porządku. Przepraszam za usterki.

Następnego dnia Saito z bolącymi plecami robił śniadanie. Nie miał gościnnego futonu, więc spał na kanapie. Podczas wykonywania tej czynności zastanawiał się co Ookawa lubi jeść. Może woli mięso, a może warzywa? Był tak zamyślony, że przez przypadek skaleczył się nożem. W tej samej chwili Ookawa rzucił się od tyłu na Saito. Gdy ten chciał go przywitać uśmiechem, w tym celu się odwracając, został uroczo pocałowany. Jego usta były takie miękkie i delikatne. Chłopiec był bystry i od razu zauważył ranę.

-Saito, co Ci się stało?- zapytał zdumiony Ookawa.-Trzeba to odkazić- przyłożył jego palec do swoich ust.
-Nic mi nie jest- zarumienił się Saito- To tylko draśnięcie
-Draśnięcie jest skazą- odrzekł- Jesteś mi tak drogi, że nie pozwolę, by Twoje dziewicze ciało zostało skażone.
-Ookawa...- rzekł Saito, a jego oczy zabłysnęły.
-No, a teraz usiądź. Ja się zajmę śniadaniem. Na co masz ochotę?
-Mi to jest obojętne. Zrób to, co ty lubisz.
-Yes, my prince- zaśmiał się.

Parę minut później chłopcy zjedli jajecznice z pomidorem i kiełbasowymi ośmiorniczkami. Po krótkim odpoczynku chłopcy postanowili pójść na spacer do parku. Ookawa chciał jak najwięcej wiedzieć na temat Saito. Szli obok fontanny przypatrując się kolorowym drzewom. Ookawa delikatnie złapał Saito za rękę, a ten się zarumienił.

-Heh, buraczek- szepną mu do ucha.

Ookawa zatrzymał się, objął Saito i przysuwał do niego swoje wargi. Nagle coś pękło. Ptaki nie leciały, drzewa nie kiwały się na wietrze, woda w fontannie stanęła. Czas się zatrzymał otoczony czarno-krwistymi barwami, wyjątkiem byli nasi chłopcy. Saito był przerażony, zaś Ookawa zrobił złowrogi wzrok. Chłopiec był zdezorientowany. Nie wiedział, czy bać się obecnej sytuacji, czy wzroku przyjaciela. Saito ujrzał promień jasnego światła i zamknął oczy ze strachu. Po paru sekundach zastanawiał się, co się stało i otworzył oczy. Spanikował. Był 3 metry nad ziemią. Szybko odwrócił wzrok i zobaczył Ookawę. Coś w nim było nie tak. Ookawa posiadał białe, lśniące anielskie skrzydła. Saito nie mógł wydobyć ani słowa. Po chwili anioł odstawił go na ziemie. Ich oczom ukazał się demon, ze szczodrym uśmiechem.

-Znowu się widzimy, Ookawa.
-Sakuma! Ty przeklęty demonie- krzyknął
-Aleś się zrobił pyskaty. Niegrzeczny aniołek.

Demon wystrzelił w Saito kule energii, które niczym strzały przeszyły skrzydła anioła.

-Nie... Ookawa!- krzyknął Saito

Nie mógł ocenić jego dokładnego stanu, gdyż przykryły go jego krwisto czerwone skrzydła. Ledwo utrzymywał się na nogach, ale zdołał resztkami sił przywołać niebiański sztylet Cross Soul i trafić przeciwnika. Demon zniknął, udało się. Niestety nie obeszło się bez ran. Saito zaczął płakać i przytulił się do Ookawy.

-Saito, pobrudzisz się krwią
-Nieważne. Następnym razem mnie nie ratuj. Ochronię Cię.
-Saito, ale...
-Cii...

Saito delikatnie zaczął głaskać anielskie skrzydła Ookawy. Nie założył opatrunku na ranny palec, więc ich krew się wymieszała.

-Teraz w moich żyłach płynie również Twoja krew.
 

Saito Seiji
ur. 21 kwietnia 1998
18 lat
Ulubiony kolor: Zielony
Student
Krew: 0 Rh +
51,7 kg
1,79 m

środa, 3 grudnia 2014

Rozdział I - ''Amnezja?''

Rozdział I - Amnezja?

Witam, oto mój pierwszy blog z opowieściami yaoi, proszę o komentowanie :3 Następnym razem wrzucę wygląd i informacje postaci.

''Na czarno-białym boju placu,
Stoi król w swym pałacu.
W yin i yang'u  cieniem stąpa,
Dama silna oraz mądra''

Był piękny, wiosenny dzień 2016 roku. Popołudnie, klasa 2-1 właśnie skończyła lekcje. Saito Seiji właśnie idzie w kierunku metra. Po drodze podziwia otaczającą go przyrodę, która mocno wdaje się we znaki. W metrze stali ludzie otoczeni barwami szarości. Kolorowy świat, a szare, nudne życie. Wszyscy się spieszą, sami nie wiedzą, czego im potrzeba. Saito wolnym krokiem wyszedł z metra i idzie w kierunku domu. Był zaledwie parę metrów od niego, wokół było pusto i cicho, żadnych ludzi. Saito kątem oka spostrzegł czarną postać i w jednej chwili ląduje na ziemi. Leży i czuje na sobie ucisk. Otwiera oczy i spostrzega na sobie chłopca w jego wieku. Chłopiec ma sińce pod oczami, jest brudny i wykończony. Chłopiec powoli wstaje i widząc, co zrobił od razu się ukłonił i zaczął przepraszać. Spojrzał na Saito wzrokiem pełnym wstydu i strachu. W jednej chwili jego oczy radośnie błysnęły. Chłopak pociągnął Saito za rękę i złożył na jego ustach delikatny pocałunek.

-Saito -powiedział z rozczuleniem -Tyle... Cię... szukałem -chłopak zaczął upadać na ziemię.
-Trzymaj się, Ookawa! -w jednej chwili zamilkł.

Saito nie wiedział, skąd zna jego imię. Długo się nad tym nie zastanawiał i zabrał go do swojego domu. Saito delikatnie położył go go na swoim łóżku i podziwiał jego śpiąca twarz.

-Hm... Pierwsze spotkanie i pocałunek? -zaśmiał się -Jesteśmy facetami. Nie możemy... Ale... Gdy patrzę na jego twarz... Czuje się... Przyciągany.

Saito delikatnie złożył pocałunek na rozwartych wargach śpiącego Ookawy.

-Jak się obudzi pewnie będzie głodny -pomyślał.

Ostatni raz przyjrzał się jego śpiącej twarzy i poszedł do kuchni ugotować zupę. W tym czasie Ookawa się obudził.

-Um... Nie poznaję tego sufitu.
-Obudziłeś się już? -zapytał radosny Saito
-Gdzie jestem? -zapytał
-W moim domu -zaśmiał się -a teraz zjedz tę zupę. Pewnie jesteś głodny.
-Um... Dziękuję -odrzekł i zaczął jeść.

Gdy Ookawa zjadł, Saito postanowił się czegoś o nim dowiedzieć.

-Nazywasz się Ookawa,tak? -zarumienił się i odwrócił twarz.

Nagle Ookawa go objął.

-C-co jest? -zapytał nerwowo
-Jednak mnie pamiętasz -odpowiedział. -Ja... Myślałem, że o mnie zapomniałeś -zaczął płakać.
-Nie pamiętam wiele, ale coś mi karze mi trwać przy Tobie aż do końca -uśmiechnął się i pogłaskał go po głowie.